![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
Galeria ARSMILANA
Po raz pierwszy w Milanówku WIELKIEGO ARTYSTY JANA ERAZMA KOTOWSKIEGO prezentowana w internetowej galerii sztuki ARSMILANA
Wystawa ta powstała dzięki uprzejmości prywatnych kolekcjonerów dzieł sztuki z całej Polski, którzy udostępnili nam swoje zbiory do publikacji w internecie. W latach 1902-1911 studiował w ASP w Krakowie u J. Unierzyńskiego i L. Wyczółkowskiego. W 1908 roku otrzymał stypendium i wyjechał do Paryża. Należał do Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych oraz do grupy "Pro-Arte". W 1937 roku otrzymał srebrny medal za pracę "Na Wołyniu" na wystawie malarstwa Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych oraz inne liczne nagrody. Malował pejzaże wiejskie, miejskie, tematy z historii, literatury, sceny rodzajowe, jednak ulubionym tematem zawsze pozostawał spracowany koń. Kilkoma kreskami doskonale oddawał charakter przedstawianej postaci. Równie ważną rolę w tych kompozycjach pełnił pejzaż, stanowiący harmonijne tło scen rodzajowych. Stosował technikę olejną, mieszaną, kredkę, ołówek i akwarelę, szkicował prawie na wszystkim, co akurat miał pod ręką, nie rozstawał się z ołówkiem. W okresie międzywojennym zamieszkał wraz żoną i dziećmi w majątku pod Grójcem. W tym czasie posiadał także mieszkanie z pracownią w Alejach Jerozolimskich, z których to posiadłości został po wojnie przymusowo wysiedlony i zamieszkał na stałe w Milanówku, gdzie zmarł w 1960 roku, pochowany został na Powązkach. Prace tego artysty można oglądać w Muzeum Narodowym w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, także w Bibliotece Narodowej w Warszawie oraz Muzeum Sztuki w Łodzi. *Mój pradziadek Feliks Basiewicz przyjaźnił się z Janem Kotowskim. Często bywał u niego z moim ojcem, a swoim wnukiem. Ojciec bardzo ciepło wspomina wielkiego artystę jako człowieka niezwykle skromnego, taktownego, wylewnego. W ogromne zkłopotanie wprawiały go nienaganne maniery niemłodego już malarza, kiedy spotkany na ulicy kłaniał się pierwszy mojemu ojcu, gdyż ten był akurat w towarzystwie dziewczyny, a tego nakazywała przedwojenna etykieta. Skromny był pod każdym względem, ubierał się jak na artystę przystało w stylu bohemy, dość swobodnie, często nosił oliwkowo-zielone okrycia, czapkę z daszkiem i nausznikami. Niezwykle lubiany, przyjaźnił się z innymi artystami. Kiedyś wraz z Wiktorem Koreckim zamieszkującym wówczas w Milanówku, namalowali wspólny obraz. Korecki był mistrzem pejzażu, ulotnej aury, zachodu słońca... ale nie potrafił malować postaci. Poprosił więc Jana Kotowskiego, żeby w jego pejzaż wmalował powożącego koniem. Nie wiem jak obraz został podpisany i jakie były jego losy, ale świadczy to o ogromnej sympatii, otwartości do ludzi, braku zadufania, często typowego dla artystów. Znam potomków Jana Kotowskiego, są również ludźmi bardzo skromnymi, kulturalnymi, którym przekazano i wpojono przedwojenne wzorce, wartości, maniery... Sylwia Sikora-Tyszka |
Artykuły
Licznik:
6665 odwiedzin(y)
Opcje Strony
Wybierz styl strony:
|
